Wrastający paznokieć

Jest częstą przypadłością wymagającą interwencji chirurgicznej i jest klasycznym przykładem choroby nabytej dzięki nieprawidłowym zachowaniom pacjentów – w pewnym sensie choroby „na własne życzenie”.

Rozpoznanie paznokcia wrastającego jest ściśle określoną jednostką chorobową, tymczasem sami pacjenci zgłaszając się do chirurga mówią o „ropniu palca”, „zastrzale”, „przewlekłej zanokcicy” itd. Podobnych określeń używają też często lekarze kierujący do chirurgów. Tymczasem zastrzał i zanokcica są stanami ropnymi, nie mającymi z wrastającym paznokciem nic wspólnego.

W paznokciu wrastającym spotykamy się z sytuacją, w której płytka paznokcia zaczyna rosnąc „na boki” – wrastając pod tkanki miękkie łożyska paznokciowego i drażniąc je, co doprowadza po pewnym czasie do stanu zapalnego, ropienia, a nawet do
tworzenia się tzw. ziarniniaka (zwanego często przez pacjentów „dzikim mięsem”). W sytuacji zaawansowanego wrastania proces jest zwykle nieodwracalny bez interwencji chirurgicznej.

Główną przyczyną, wywołująca rozpoczęcie procesu wrastania jest nieprawidłowe obcinanie paznokci, zwłaszcza w odniesieniu do dużych palców stóp (paluchów), gdzie najczęściej mamy do czynienia z paznokciem wrastającym. Płytki paznokciowe paluchów są bowiem najgrubsze i wrastając najsilniej drażnią tkanki. Wrastanie w innych palcach u stóp także się zdarza, ale nie wywołuje tak nasilonych objawów. W obrębie palców rąk jest ono niezwykłą rzadkością.

Przez nieprawidłowe obcinanie paznokci u stóp należy rozumieć ich nadmiernie krótkie przycinanie, obcinanie „na okrągło”, a zwłaszcza głębokie, okrągłe „podcinanie” bocznych rogów paznokcia. Łatwiej zrozumiemy, dlaczego podcinanie paznokci „na okrągło” jest pierwotną przyczyną ich wrastania, jeśli zapamiętamy zasadę, iż płytka paznokciowa rośnie w zasadzie w kierunku prostopadłym do kierunku jej obcinania. Jeśli obetniemy ją prosto – wyrośnie „do przodu”. Jeśli spróbujemy obciąć ją w kształcie łuku – to spójrzmy na rysunek i wykreślmy sobie prostopadłe do łuku. Po tej powtórce z geometrii wiemy już prawie wszystko! Oczywiście doraźnym podcinaniem paznokcia coraz głębiej – możemy sobie na jakiś czas pomóc. Jednak jest to efekt chwilowy – w końcu nie będziemy mogli podciąć zbyt głęboko, gdyż będzie to po prostu bolało. A paznokieć będzie dalej rósł na boki, w kształcie, który w chirurgii określamy jako „papuzi dziób”.

Co jednak począć, gdy już zaczęliśmy nieprawidłowo obcinać i chcemy uniknąć zabiegu? W początkowym okresie, najlepiej jednak już po konsultacji z lekarzem – mogą pomóc wieczorne, trwające przynajmniej pół godziny kąpiele w ciepłych mydlinach, połączone z próbami ręcznego „zsuwania na bok” narastającego na paznokieć, zgrubiałego wału tkanek miękkich. Po kąpieli lekarz może zalecić odpowiednią maść przeciwzapalną czy antybiotykową, zwłaszcza, gdy wrastaniu towarzyszy stan zapalny, co ma miejsce prędzej czy później.

Jeśli prawidłowe leczenie nie doprowadza do poprawy, lub też gdy po chwilowej poprawie stan zapalny i dolegliwości nawracają – należy zwrócić się do chirurga. Nie należy się go obawiać – ewentualny zabieg jest w pełni bezbolesny! Przyczyną strachu pacjentów jest rozpowszechnione mniemanie, iż chirurg będzie „zrywał paznokieć”. Nic bardziej błędnego – w leczeniu paznokcia wrastającego w ogóle nie zdejmuje się płytki paznokciowej! Trudno się tu jednak dziwić pacjentom i ich obawom przed wizytą u chirurga, skoro taki zabobon pokutuje jeszcze wśród wielu lekarzy.

Właściwy zabieg wykonuje się w znieczuleniu miejscowym. W moim gabinecie wychodząc naprzeciwko oczekiwaniom pacjentów stosuję również dodatkowe metody znieczulenia – znieczulenie powierzchowne aerozolem lub aplikacje leków miejscowo znieczulających przed wykonaniem znieczulenia Obersta.

Często, gdy jest duży stan zapalny – zabieg musimy odroczyć o kilka dni, wyleczyć stan ropny stosując ciepłe kąpiele w wodzie z mydłem, maść z antybiotykiem, a nawet antybiotyk doustnie. To jest główna rola leczenia zachowawczego w tym schorzeniu – właściwe, dobre przygotowanie do zabiegu. Zabieg jest niebolesny, polega na wycięciu brzegu paznokcia wraz z tzw. łożyskiem (macierzą) paznokcia, z którego mogłaby odrosnąć nieprawidłowa płytka paznokciowa. Cięcie ma kształt „połowy wrzeciona”. Sam paznokieć nie jest zdejmowany, konieczność jego usunięcia pojawia się bardzo rzadko – mniej więcej w 5% przypadków, wtedy, gdy paznokieć jest już cały podminowany ropą, lub jest całkowicie zniszczony grzybicą. Po wycięciu chirurg nadaje prawidłowy kształt brzegowi paznokcia, z reguły, choć nie każdy – zakłada pojedyncze szwy.

Zalecenia po zabiegu:

Po zabiegu pacjentom zalecane jest leżenie z uniesioną operowaną nogą przez okres jednego dnia, co ogranicza dolegliwości i zapobiega krwawieniu. W dzień po zabiegu wykonuję zmianę opatrunku pooperacyjnego, który jest założony z pewnym uciskiem dla zapobiegania krwawieniu – na lekki i wygodny opatrunek włókninowy. Potem można już chodzić dość swobodnie, choć czasami przez dzień – dwa palec może trochę dokuczać – pomogą wtedy powszechnie stosowane leki przeciwbólowe. Po tygodniu zdejmuję szwy. Sport, np. bieganie – można uprawiać najwcześniej dwa tygodnie po zabiegu. Należy przypomnieć, aby idąc na zabieg zabrać ze sobą obszerniejszy but, lub na przykład sandałek – tak, aby zmieścił się w nim konieczny opatrunek. Powrót do domu po zabiegu – to powrót samochodem jako pasażer, nie zalecam samodzielnego prowadzenia samochodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *